Każdy mógł zatrzymać. Nikt nie był właścicielem.

Case i wdrożenie · 2 lipca 2026

Maciej Nuckowski kierował polską spółką dużej organizacji technologicznej. Chciał uruchomić zespół osób z niepełnosprawnościami (OzN), rachunek się zgadzał, a projekt i tak przez półtora roku żył w tym samym pokoju, w którym się urodził. W strukturze macierzowej prezes nie ma przycisku „wdrażaj”. Ma wpływ, ale zależy od HR, zakupów, IT, operacji i centrali.

Najważniejsze tezy

Co z tego wynika dla firmy

Ta rozmowa nie buduje kolejnego modelu odpowiedzialności. Pokazuje, jak brak właściciela wygląda od środka: temat przechodzi z rąk do rąk, zmienia się osoba, struktura albo priorytet, a nowy uczestnik nie ma powodu przejmować ryzyka po poprzedniku. Niedecyzja w dużej firmie nie wygląda jak odrzucenie. Wygląda jak seria sensownych spotkań, po których nic się nie kończy. Wniosek dla zarządu: dopóki dowiezienie projektu nie jest w niczyich celach, blokowanie go pozostaje racjonalne dla każdego z osobna i nieracjonalne dla firmy jako całości.


Artykuł pierwotnie opublikowany 2 lipca 2026 roku.

Zobacz także