Hipokryzja nie potrzebuje hipokryty. Wystarczy dobrze działający proces
Projektowanie pracy i inkluzja · 19 czerwca 2026
Firma może formalnie otworzyć każdą rekrutację dla osób z niepełnosprawnościami (OzN) i przez dziesięć lat prawie nikogo nie zatrudnić. Nikt nie łamie regulaminu. Nikt nie wypowiada dyskryminującego zdania. Wystarczy stanowisko napisane pod pełną dyspozycyjność, proces nagradzający standardowy profil kandydata i manager, który ponosi ryzyko zmiany, ale nie widzi korzyści w swoim wyniku. Dobrzy ludzie. Zły proces.
Najważniejsze tezy
- Przycisk „Aplikuj” potwierdza dostęp do formularza. Nie potwierdza dostępności pracy ani równości rezultatu.
- Jednakowe traktowanie nie usuwa barier w narzędziach, czasie pracy, komunikacji, dojazdach i sposobie oceny. Utrwala je, bo nikt nie musi ich nazwać.
- System produkuje wykluczenie przy dobrej woli wszystkich uczestników, jeżeli bodźce managera i interes firmy prowadzą w przeciwne strony.
Co z tego wynika dla firmy
Diagnoza zaczyna się od lejka, nie od wartości: kto aplikuje, kto odpada, kto dociera do managera, kto zostaje zatrudniony i kto nadal pracuje po roku. Jeżeli na każdym etapie liczby są „w normie”, a na końcu nikogo nie ma, problemem nie są kandydaci. Problemem jest proces, który działa dokładnie tak, jak go zaprojektowano. Dopiero po tej diagnozie ma sens projektowanie pracy, o którym piszę w artykule „Inkluzja nie zaczyna się od wartości”. Odwrotna kolejność daje zespół dedykowany, który jest księgowością z elementami dekoracji.
Artykuł pierwotnie opublikowany 19 czerwca 2026 roku.